Polska

Adam Andruszkiewicz śledzony? „To nie jest normalna sytuacja”

Dodano

dnia

Adam Andruszkiewicz/fot. SejmLog

Wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz poinformował na profilu społecznościowym, że dwa nieoznakowane auta śledziły go po wyjeździe z Sejmu RP. Polityk przyznaje, że sprawę zgłosił na policję.

„Informuję, że dziś w czasie pracy, kiedy poruszłem się po Warszawie, śledziły mnie 2 nieoznakowane, prywatne samochody (niebieski VW Bora oraz niebieska Skoda kombi). Jeździły za na mną wszędzie, zatrzymywały się, goniły kiedy wyjechałem z Sejmu. Nie mając pojęcia, kto mnie ściga i w jakim celu to robi – postanowiłem pojechać na komisariat i przekazać sprawę policji”

– napisał poseł Andruszkiewicz.

„W czasie mojej rozmowy z policjantami pod komisariatem, jeden z mężczyzn z daleka robił mi zdjęcia. Przepraszam, ale to nie jest normalna sytuacja. Wokół naszego Ministerstwa mogą aktywne być obce służby. Ponadto wielokrotnie otrzymuję pogróżki, a nawet życzenia śmierci”

– czytamy na profilu społecznościowym.

„Nie wiem kto i w jakim celu mnie śledzi, robi zdjęcia, rejestruje gdzie mieszkam. Ale godzi to bardzo mocno w poczucie mojego bezpieczeństwa i dlatego poprosiłem policję o wyjaśnienie sprawy oraz informuję Was publicznie o tym, co się dzieje. Będę informował Was o tym, jak sytuacja się rozwinie. Proszę o Wasze wsparcie!”

– dodawał Andruszkiewicz.

Wpis posła dostępny jest tutaj.

Fotoreporterzy?

Jakiś czas temu w wywiadzie z „Radiem Maryja” poseł informował, że jest obiektem nagonki. Jak informowali autorzy „Superwizjera” TVN24, śledczy z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku chcieli postawić wiceministrowi cyfryzacji Adamowi Andruszkiewiczowi zarzut kierowania fałszowaniem podpisów na listach poparcia wyborców. Przed emisją reportażu śledztwo przeniesiono do Lublina, a białostoccy prokuratorzy mieli przekazać dowody fałszowania podpisów na listach poparcia Młodzieży Wszechpolskiej w wyborach samorządowych w 2014 roku. Szefem MW był wówczas Adam Andruszkiewicz.

25 lutego wiceminister Andruszkiewicz złożył w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew przeciwko stacji TVN. Domaga się przeprosin oraz wpłaty na rzecz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Kilka dni wcześniej na jego profilu społecznościowym pojawiło się oświadczenie.

– Dochodzi nawet do tego, że dziennikarze jeżdżą za mną, fotografują, gdzie jestem, szpiegują mnie na co dzień. Byli także w moim mieście rodzinnym, dowiadywali się, gdzie pracują rodzice i siostra. Za wszelką cenę starają się znaleźć jakiś hak. Oczerniają mnie na każdym możliwym polu. Prowadzą nagonkę, aby wyeliminować mnie z rządu i zniszczyć mnie politycznie

– przekonywał wówczas.

Kliknij by skomentować
Exit mobile version