Śledź nas na

Media - Czwarta Władza

Usunęliśmy wolność słowa, bo nie spełniała standardów Facebooka. Dziękujemy za zgłoszenie.

Nagroda Złotego Goebbelsa

Opublikowany

-

Logo Facebooka na monitorze, fot. Sejmlog

Po aferze z wyprowadzaniem danych na temat użytkowników do Cambridge Analytica, internauci oczekiwali od administracji już jedynie pokory. Napotkali rozszerzony zbiór zasad z listą zakazanych słów, masowe blokowanie kont oraz komunikat o wykluczeniu organizacji narodowych. Kolejne osoby rezygnują z Facebooka. Czy właśnie obserwujemy jego samobójczą śmierć? Jaka jest prawdziwa skala cenzury?

Osoby prowadzące profil „Marsz Niepodległości” otrzymały na swoje skrzynki mailowe długą wiadomość od administracji Facebooka, która wprost poinformowała o wprowadzeniu cenzury na wybrane organizacje. Tłumacząc się walką z nienawiścią, homofobią, rasizmem i antysemityzmem, stwierdzili wprost, że obecność ONR i NOP jest zabroniona na ich platformie. Internauci wskazują, że akcja jest szersza niż by się wydawało i nie dotyczy jedynie narodowców.

– A więc cieszycie się, że zbanowali ONR? A wiecie, że to jedynie zasłona dla eliminacji z debaty w internecie wszystkich pozostałych? – pyta czytelników admin profilu „Zbyt Poinformowani”, który od dawna ma problem z blokowaniem przez Facebook i zaprasza na minds.com, który z dnia na dzień staje się coraz popularniejszą alternatywą dla portalu Zuckerberga. Na Minds przenoszą się tysiące rozgoryczonych internautów. Znajdziemy tam konserwatywny blog kobiecy „Antyfeministyczna”. W ostatnich dniach Facebook cofnął publikację tej strony.

Prowadzący profil „Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem” z powodu notorycznych blokad był zmuszony założyć własną stronę na zewnątrz, do której linkuje w razie napisania czegoś zbyt kontrowersyjnego jak na słynne „standardy społeczności”.
– Służy do publikowania treści, w których zawartość prawdy jest dla bolszewickich cenzorów zbyt trudna do zaakceptowania – pisze bez ogródek na swoim profilu.

A co zrobić gdy fanpage trudno wrobić w łamanie regulaminu? Można zająć się starymi komentarzami z prywatnych profili jego administratorów, które posłużą za pretekst. Ban na takim koncie uniemożliwi zajmowanie się również stroną. Taka sytuacja sprawiła, że przez najbliższy czas nowe posty nie pojawią się na „Nagrodzie Złotego Goebbelsa”. Inni internauci potwierdzają, że są karani za pojedyncze komentarze, nawet sprzed kilku lat.

Z podobnymi problemami zmierzyła się „Lemingopedia”:
– Cenzura na Facebooku nie jest odkryciem ostatnich dni. Prowadzący strony mieli świadomość istnienia „magicznej bariery” już od dłuższego czasu i nie ukrywam, że momentami blokowano mnie z tak absurdalnych powodów, że jedynie zła wola mogłaby ujrzeć we wpisach coś niepoprawnego. W tym działaniu widać celowość. Facebook nie jest platformą wolności słowa a „ośrodkiem kreowania myśli pożądanej” – twierdzi admin strony.

Regularnie znikały kolejne profile „Gówno Prawdy”, powstającej ponownie pod innymi nazwami („Krótka Lanca”, „Lepsza Zmiana”), aż w końcu ich twórcy także przenieśli się na Minds. Nową platformę mającą gwarantować absolutną wolność słowa chwali dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz, założyciel zbanowanego za niepoprawność polityczną „Pitu-Pitu”. Niedawno administracja bez żadnego tłumaczenia trwale usunęła z Facebooka nawet jego prywatny profil.

– Na wiosnę w sumie może też się dezaktywujemy, bo i po co tu siedzieć? – zastanawia się nad opuszczeniem Facebooka jeden z założycieli „Żelaznej Logiki”. Strony niewygodnej dla wielu ludzi, bo celnie punktującej kłamstwa, manipulacje i obłudę mediów oraz polityków. To z niej mogliśmy się dowiedzieć także o innych sposobach na cenzurę. Mowa o ograniczaniu zasięgów opublikowanych postów, odlajkowywaniu wpisów i odhaczaniu opcji „obserwuj najpierw”. Tak, aby bez banowania niepożądana treść była widoczna dla jak najmniejszej grupy użytkowników.

Dariusz Matecki, vloger i członek stowarzyszenia KoLiber poinformował, że za naruszenie „standardów Facebooka” moderatorzy ostatnio uznali post profilu „Prawicowy Internet”, na którym były zdjęcia dokumentujące zapalanie świeczek pod ambasadą Wielkiej Brytanii w reakcji na sprawę 2-letniego Alfiego Evansa. Sytuacja podobna do tej gdy Facebook usunął fanpage redakcyjny portalu „Dzień Dobry Białystok” za to, że opublikował dwa zdjęcia ilustrujące Marsz Życia i Rodziny, który szedł ulicami Białegostoku. Redaktor naczelna Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska dostała powiadomienie, że były to treści „niezgodne ze standardami Facebooka”.

Ale są rzeczy, które nigdy nie naruszają standardów Facebooka. Chociaż często łamią… prawo. Ich obecność przy zaskakującej bierności administratorów tylko potwierdza ideologiczny podtekst cenzury. Wciąż swobodę mają np. profile jawnie propagujące komunizm. Ignoruje się skrajnie prymitywny hejt i notoryczne kłamstwa „Sokuzburaka”. Mimo ogromu zgłoszeń jest pozwolenie na funkcjonowanie stron otwarcie zajmujących się wyłącznie obrażaniem, np. zmarłego papieża. To jedynie kilka przykładów na Himalaje absurdu i obłudy, które coraz częściej doskwierają przeciętnym użytkownikom. Działania administracji Facebooka skutecznie zniechęcają do aktywności. Podirytowani i zawiedzeni internauci powoli opuszczają portal, który jako skompromitowane kółeczko wzajemnej adoracji być może niedługo podzieli los Naszej Klasy.

© 2018 Fundacja Sejmlog | Wszelkie prawa zastrzeżone. Fundacja Sejmlog na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu www.sejmlog.pl jest zabronione. Administratorem danych osobowych jest Fundacja SejmLog z siedzibą w Warszawie /02-662/, przy ul. Świeradowskiej 47 (dalej: „Fundacja”). Każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych jest dobrowolne, lecz niezbędne do umożliwienia kontaktu drogą elektroniczną.