Śledź nas na

Europa i Świat

Niemcy znów wyszli na ulice. Fala protestów przeciwko ACTA 2

Avatar

Opublikowany

-

Fot. Twitter/Jonas Nickl

Niemcy znów wyszli na ulice. Podczas trwającego weekendu na terenie całego kraju znów odbyły się kilkutysięczne demonstracje w kilku niemieckich miastach przeciwko dyrektywie o jednolitym rynku cyfrowym zwanej „ACTA 2”. To jedynie wstęp do demonstracji, które odbędą się 23 marca, przed ostatecznym głosowaniem ws. dyrektywy.

Demonstracje przeciwko „ACTA 2” odbyły się na terenie całych Niemiec. Ludzie wyszli na ulice m.in. w Magdeburgu, Kolonii czy Lipsku. Warto podkreślić, iż były to spontaniczne demonstracje, a pomimo tego ich frekwencja była całkiem okazała. Organizatorzy protestów zapewniają jednak, że to nie koniec. Najliczniejsze demonstracje odbędą się bowiem 23 marca na terenie całej Europy. W tym również w Polsce. Zostaną zorganizowane na kilka dni przed ostatecznym głosowaniem ws. dyrektywy, która budzi gigantyczny sprzeciw wśród społeczności internetowej.

https://twitter.com/DarkPain/status/1104385739557605379

Kilkutysięczne demonstracje w Niemczech mają miejsce od końcówki lutego, gdy okazało się, iż uzgodniony został ostateczny kształt dyrektywy „ACTA 2”. Zakłada ona m.in. filtrowanie sieci, które wprowadzi artykuł 13. Portale społecznościowe takie jak m.in. Facebook miałyby filtrować każdy post opublikowany zarówno przez prywatnego, jak i biznesowego użytkownika. W teorii filtry miałyby wyłapywać naruszenia prawa autorskiego, w praktyce istnieje zagrożenie, iż doprowadzi to do prewencyjnej cenzury internetu.

Czytaj także: Niemiecki europoseł, który popiera „ACTA 2”: nie będzie filtrów, ale wolność słowa czasami może być ograniczona

Podobne zagrożenie dla wolności oraz przepływu informacji stanowi artykuł 11 dyrektywy. Zakłada on, iż giganci tacy jak Facebook czy Google będą musieli pozyskać licencje od wydawców medialnych. Przedstawiciele tej drugiej firmy mówią jednak wprost, że doprowadzi to do selekcji mediów, które pojawią się na platformie. To doprowadzi z kolei do tego, iż czytelnicy będą mieli dostęp tylko do największych mediów, które będą promowały określoną narrację.

„Obecnie Google jest otwarte dla wszystkich treści zarówno od dużych, jak i od małych wydawców. Dzięki temu możesz poznać różne punkty widzenia i tematy, publikowane przez ponad 80 000 wydawców. Wersja prawa autorskiego proponowana przez Parlament Europejski wymagałaby od wyszukiwarek uzyskania licencji, co mogłoby zmusić dostawców tych usług do wybierania, które materiały będą dostępne w wynikach wyszukiwania, a które nie. Na tym najprawdopodobniej skorzystają więksi wydawcy, natomiast w przypadku mniejszych ruch zostanie ograniczony, co utrudni małym, niszowym i nowym publikacjom znalezienie odbiorców i generowanie przychodów. W rezultacie liczba wydawców dostępnych online może znacznie zmaleć” – podają wprost przedstawiciele Google.

Czytaj także: Tysiące Niemców wyszło na ulicę. Protestują przeciwko dyrektywie „ACTA 2”

Nie zamierzamy być adwokatem jakiegokolwiek z ugrupowań. Nie zamierzamy tworzyć własnej rzeczywistości, nie zamierzamy manipulować, czy ukrywać jakichkolwiek faktów. Pragniemy przekazywać sprawdzoną, rzetelną i autentyczną wiedzę, dzięki której samodzielnie wyrobisz sobie opinię na dany temat.

Kliknij by skomentować

Komentarze

© 2018 Fundacja Sejmlog | Wszelkie prawa zastrzeżone. Fundacja Sejmlog na podstawie art. 25 ust. 1 pkt. 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych wyraźnie zastrzega, że dalsze rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych na portalu www.sejmlog.pl jest zabronione. Administratorem danych osobowych jest Fundacja SejmLog z siedzibą w Warszawie /02-662/, przy ul. Świeradowskiej 47 (dalej: „Fundacja”). Każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Podanie danych jest dobrowolne, lecz niezbędne do umożliwienia kontaktu drogą elektroniczną.